Generalnie chyba w tym roku byłam wyjątkowo niegrzeczna, czytałam za dużo książek zamiast zajmować się poważnymi sprawami, za dużo razy obejrzałam "Prometeusza" i za często wyrażałam uwielbienie dla Ripley, bo w święta przyszło do mnie to:
Jest to już druga figurka od Neca Toys, która znalazła się w moim posiadaniu i zapewniam, że cechują się naprawdę doskonałą precyzją wykonania. Przyznam wam, że kiedy ją zobaczyłam trochę oniemiałam, ale nie dlatego, że jest straszna, tylko ma nieco nieporęczny rozmiar, ale jakoś będę musiała ulokować ją na swoim biurku, które zobaczycie na kolejnym zdjęciu. Co ciekawe Współgremlis wcale nie zasugerował się moim postem o nerdowskich prezentach, bo napisałam go zbyt późno , żeby mógł się nim zainspirować (może trochę szkoda, zwłaszcza ze względu na te propozycje biżuteryjne przy końcu;).
W każdym na moim biurku miejsce znajdzie się dopiero kiedy uporam się z zalegającymi na nim książkami i papierami, no i Gizmem. Bo na czas świąt zagościło w naszym domu stworzenie najbardziej przypominające mogwaia ze wszystkich zwierząt, które dotychczas widziałam. Poznajcie Bolusia - kota naszej babci;]
A w temacie nadchodzącego sylwestra wszystkim czytelniczkom, które szykują się na sylwestrową zabawę, chciałbym polecić kilka propozycji makijaży rodem z moich ulubionych gatunków fabularnych, tak więc:
Makijaż a'la postacie z filmów Tima Burtona
Makijaż rodem ze "Zmierzchu"
I trochę steampunka
I tak pozostaje mi już tylko życzyć wam szampańskiej zabawy jutrzejszego wieczoru i mnóstwa dobrych książek i filmów w Nowym Roku!
